Aktualności

28 lipca 2017 07:15 | Aktualności

Dostałem telefon, że 500km od domu też chcą taki przystanek...

Bee'ski Art·26 lipca 2017

Czasami przyciągamy do siebie pewne zdarzenia, dlatego pamiętajcie aby zawsze myśleć pozytywnie! Czym mocniej kreujemy w głowie sytuacje, których pragniemy doświadczyć i wspieramy to silnym uczuciem potrzeby lub strachu, to prędzej czy później zastanie nas to w życiu... Każdy marzy o tym, aby być docenianym, niezależnie od dziedziny w jakiej “dłubiemy”. Ja też tego potrzebuje, ze względu na to, że taki bodziec działa motywująco. Tak było z przystankiem w Trzebiechowie. Jak pamiętacie mniej więcej dwa lata temu, stworzyłem około 10 grafik na przystankach komunikacji miejskiej w Grudziądzu... Zanim podjąłem się tej misji miałem sporo obaw związanych z rodzajem przestrzeni, na której będę miał tworzyć. Z natury lubię dłubaninę w domu, muzyczka, yerbka jakiś drobny słodycz i lecimy z tematem. W tym przypadku byłem wystawiony na pokaz, publiczną ocenę, często pesymistyczne podejście i masę osób, która zada to samo pytanie “ a długo to będzie? Zaraz przyjdą i pomażą jeden z drugim” (śmiech)... Za pierwszym razem brzmi to dosyć zabawnie ale po pewnym czasie staje się to uciążliwe... Dobrze, że ktoś wymyślił słuchawki i ipoda... Jak się później okazało, część moich obaw się ziściła, a część spowodowała, że moje umiejętności i masa różnych wydarzeń, które miały miejsce w przyszłości “zabrnęły” w zupełnie innym kierunku niż się spodziewałem. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa:)
Ku mojemu zaskoczeniu pomalowane przeze mnie przystanki spodobały się mieszkańcom mojego rodzinnego miasta i nie tylko! Historia o odnawianych przystankach za pomocą farby w aerozolu rozeszła się w Polskę i dwa lata później otrzymałem połączenie telefoniczne, że w Trzebiechowie też chcą taki przystanek - jaki Trzebiechów pomyślałem... Gdzie to? (śmiech)
Okazało się, że po drugiej stronie słuchawki, siedziała prze sympatyczna Pani Izabella - Wójt Trzebiechowa. Padło pytanie czy rozmawiam z firmą Beeski’ art. byłem solidnie zaspany, a dokładniej wyrwany z krótkiej drzemki... Rzeczywistość zmieszała się ze snem i na pół przytomny pomyślałem przez chwilę, że to skarbówka, ale z drugiej strony czego się bać jeżeli wszystko jest rozliczane jak należy... (śmiech). Po krótkiej rozmowie i kilku pytaniach wiedziałem już czego dotyczy telefon... Chodziło o stworzenie obrazka przedstawiającego łabędzia na przystanku, którego w sumie jeszcze nie było... Z racji tego, że ulubionym przystankiem Pani Wójt, który już istniał jest ten, na którym namalowałem dwa łabędzie... Nie mam mowy, aby zrobił dwa razy taką samą pracę!
Co najzabawniejsze przystanku nie było, więc trzeba go kupić (śmiech). Przywykłem do tego, że klienci przesyłają mi kurtki jeansowe, niektórzy chcą, abym namalował im coś na płótnie, ale przystanek? (śmiech). Padło pytanie jaki przystanek będzie najlepszy? Szybko sięgnąłem do pamięci, do przypadków, w których straciłem sporo czasu i nerwów przykładowo przez falistą blachę lub masę podziałów jednej blachy. Wyeliminowałem te zbędne niedociągnięcia i podałem obraz swojego wymarzonego przystanku. Brzmi zabawnie ale uwierzcie... to naprawdę miłe uczucie, kiedy ktoś z zupełnie Ci obcego regiony w Polsce dzwoni do Ciebie bo Ceni Twoją sztukę i chce mieć możliwość doświadczać jej na co dzień... Jak już tworzyć to na całego, przystanek w Trzebiechowie ma nawet listwę led, zamontowaną na samej górze mojej pracy, aby w nocy tworzyć coś w stylu pojedynczej galerii. Efekt jest naprawdę niesamowity :)
Pewnie zastanawiacie się czy przystanek przywieźli mi do domu? Oczywiście, że nie... Zarezerwowałem sobie tydzień w kalendarzu na realizację tego projektu i zostałem sprowadzony do Trzebiechowa. Zapakowałem ogromną i niezawodną torbę OGIO Poland i wyruszyłem w trasę.

Trzebiechów leży niedaleko Zielonej Góry. Muszę się przyznać , że wcześniej nie miałem pojęcia o jego istnieniu, bardzo małe miasteczko, wioseczka, ale za to prze urocze i bogate w sztukę... Stąd zapewne chęć stworzenia obrazu na przystanku. Od pierwszej rozmowy wiedziałem, że będzie panowała tam pozytywna atmosfera. Za każdym razem kiedy prowadziłem dialog z Panią Izą połowa rozmowy polegała na wspólnym śmiechu... Dawno nie poznałem tak pozytywnych i serdecznych osób, które potrafią wszystko perfekcyjnie zorganizować i zamiast szukać dookoła motywu na to, aby poddać się, zawsze znajdą alternatywę, aby dopiąć celu :)
W między czasie zleceniodawca dorzucił jeszcze jedno “małe” zamówienie, na bardzo szczegółowy herb Trzebiechowa, który ostatecznie nie jest, aż tak mały.

Efekt obu prac możecie sprawdzić poniżej lub na żywo. To drugie rozwiązanie polecam zdecydowanie!

Z tego miejsca chce jeszcze raz podziękować wszystkim osobom, które miałem okazję poznać i “skumplować się” z nimi przez ten tydzień... Do zobaczenia wkrótce!

 

Przeczytano: 182 razy.| Wydrukuj|Poleć znajomemu|Do góry

Zdjęcia: